Sztuka minimalizmu w mieszkaniu

Sztuka minimalizmu w mieszkaniu

Minimalizm, jest od kilku lat bardzo popularną tendencją i to w wielu dziedzinach życia. Promuje się odejście od konsumpcjonizmu, życie według prostych zasad i ograniczenie ilości przedmiotów, jakie nas otaczają. Ma to oczywiście swoje mocne uzasadnienie – nie będąc ograniczanym przez rzeczy, jesteśmy bardziej mobilni, swobodni i spontaniczni. Moda na minimalizm, obowiązuje także na wnętrzach. Już dobrych kilka lat temu, w zapomnienie odeszły ozdabiające każdy kawałek przestrzeni kryształy, porcelanowe figurki i tym podobne bibeloty. W byciu sentymentalnym i umiłowaniu takich przywołujących wspomnienia drobiazgów, nie masz rzecz jasna nic złego, ale nowoczesna szkoła zakłada, że zagracanie swojej przestrzeni utrudnia postęp, ale jest także niezbyt korzystne z kilku innych przyczyn – stanowi balast podczas przeprowadzek i utrudnia porządki. We wnętrzarskim minimalizmie, nie chodzi jednak o całkowite pozbycie się gadżetów, ale o ograniczenie ich ilości i mądre poukładanie. Niekoniecznie musimy zastawić swoją ścianę szeregiem mebli, czasem, wystarczy nam komoda i kilka regałów. Nadają wnętrzu lekkości i pokój wydaje się bardziej przestronny. Dobrym pomysłem, jest także logiczne posegregowanie swoich rzeczy – płyty ułożone w jednym miejscu, zdjęcia zawieszone na jednym fragmencie ściany, książki na jednym obszarze itd. Łatwiej wszystko znaleźć i panuje większy porządek. Drobiazgi pojedyncze, warto wrzucić do małych, wiklinowych koszy, które także umiejscowimy na jednym regale.